niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 1

   Jak każdego dnia wracałam do mojego mieszkania. Zaparkowałam swoim Renaultem Twingo na parkingu przed blokiem, a następnie udałam się do klatki, wjechałam windą na czwarte piętro i weszłam do swojego mieszkania pod numerem 11. Zamknęłam drzwi na klucz, odłożyłam wszystkie rzeczy do swojego małego gabinetu i poszłam do łazienki, aby odświeżyć swoje ręce i twarz. Następnie udałam się do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który został mi jeszcze z wczoraj, a w międzyczasie podeszłam do telefonu domowego i odsłuchałam wiadomości na automatycznej sekretarce, a było nagrane 3 wiadomości. Pierwsza wiadomość była od jakiejś firmy reklamowej, druga od mojej mamy, a trzecia była od mojej przyjaciółki.
   Po wysłuchaniu wszystkich wiadomości najpierw wykręciłam numer do Evelin, mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy ta odebrała usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
- Słucham
- No hej, Eve. Dzwoniłaś do mnie i chciałam się dowiedzieć co chciałaś- oznajmiłam z uśmiechem.
- Ana, hej, hej. Tak zgadza się. Dzwoniłam, żeby wyciągnąć cię na jakąś imprezę w ten piątkowy wieczór. Co ty na to?- odparła blondynka.
- Powiem ci tak. Jestem jak najbardziej za. Muszę jakoś uczcić odejście z naszej jakże cudownej pracy- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No i bardzo dobrze, to przynajmniej masz powód do świętowania, bo nie będziesz musiała użerać się z Dawsonem i będziesz na swoim robić to co kochasz- oznajmiła Evelin.
- Masz racje. To gdzie idziemy?- zapytałam.
- Myślałam o Rock'a, bo jest blisko i jest fajnie- oznajmiła dziewczyna.
- Jak dla mnie nie ma problemu. To o której do mnie wbijasz?- zapytałam z uśmiechem.
- Bądź gotowa na 20 i pójdziemy podbijać miasto- odparła z uśmiechem dziewczyna.
- Okej, to ja lecę się szykować i do zobaczenia wieczora- pożegnałam się.
- Dobra, to do zobaczenia- odpowiedziała i zakończyłyśmy połączenie.
   Kiedy odłożyłam słuchawkę na miejsce wróciłam do kuchni i zjadłam odgrzane jedzenie. Po zjedzeniu posiłku rozpakowałam wszystkie moje rzeczy z kartonów i poukładałam je u siebie w gabinecie, a następnie udałam się do szafy w sypialni i zaczęłam szukać wdzianka na dzisiejszy wieczór. Po długich poszukiwaniach znalazłam bladoróżową sukienkę na ramiączkach kończącą się w okolicach kolana. Następnie wzięłam ją do ręki, powiesiłam ją na uchwycie szuflady w komodzie i poszłam do łazienki, aby zażyć prysznic przed dzisiejszą zabawą.
   Czas minął nie ubłagalnie szybko i zanim się zorientowałam Evelin już była u mnie w mieszkaniu, a ja kończyłam robić sobie makijaż przy lustrze na przedpokoju przy łazience. Kilka minut po 20 byłam gotowa i razem z blondynką wyszłyśmy z mojego mieszkania i udałyśmy do windy. Zjechałyśmy na dół, wyszłyśmy z budynku i udałyśmy się na pobliski postój taksówek. Kiedy znalazłyśmy wolny pojazd wsiadłyśmy do środka i kierowca zawiózł nas pod wskazany przez nas adres.
   Do klubu dotarłyśmy po pół godzinie. Weszłyśmy do środka, podeszłyśmy do baru, zamówiłyśmy drinki, a następnie znalazłyśmy wolny stolik i zasiadłyśmy przy nim. Kiedy odłożyłyśmy swoje drinki na stolik poszłyśmy na parkiet, aby wyszaleć się po raz pierwszy od dłuższego czasu. Na parkiecie spędziłam około 2 godziny z małymi przerwami na picie, więc po tak długim czasie postanowiłam sobie zrobić przerwę. Usiadłam na chwilę do stolika, ale po krótkim czasie odłożyłam drinka z powrotem na stolik, a następnie wyszłam na tyły budynku,aby zapalić papierosa. Tuż przed wyjściem założyłam na siebie kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Po kilkunastu minutach, kiedy skończyłam palić papierosa, położyłam końcówkę na ziemi i zgasiłam butem usiadł koło mnie jakiś facet.
- Masz może ognia?- zapytał mnie.
- Tak, proszę- oznajmiłam i wyciągnęłam zapalniczkę z torebki, a następnie mu ją wręczyła.
- Dzięki- odparł krótki i oddał mi mały przedmiot- ładna sukienka- dodał z uśmiechem.
- Dziękuję. Twój strój też jest niczego sobie- odpowiedziałam, a jednocześnie czułam, że moje policzki robią się czerwoną.
- No wiesz 2 tysie w piach nie poszły- oznajmił mężczyzna z uśmiechem- widziałem w klubie, że przyszłaś z koleżanką, dobrze myślę?-dodał.
- Tak. Evelin tak naprawdę to ona mnie wyciągnęła- oznajmiłam.
- Evelin, to już znam imię twojej koleżanki, a jak brzmi twoje imię?- odpowiedział i wyciągnął dłoń w mojej kierunku.
- Jestem Anastasia. Dla znajomych i przyjaciół Ana- oznajmiła i również podałam mu dłoń.
- A ja jestem Malik. Zayn Malik- przedstawił się i oboje wróciliśmy do środka, gdzie wspaniale spędziliśmy czas w swoim towarzystwie, a co najważniejsze dobrze bawiliśmy się.



Witam!
I jak się podoba nowy rozdział? Wiem, zupełnie inny, ale oto chodzi. 
Mam jedną jedyną prośbę do was- jeżeli to czytacie to zastawie ślad, że tu komentarz- was to nic nie kosztuje, a dla mnie jest motywacją do dalszego pisania i dzięki temu wiem, że ktoś tym sie naprawdę interesuje.
Mam nadzieje, że mogę na was liczyć.
Do następnego ;) 

niedziela, 23 listopada 2014

Prolog

   Ten tydzień nie może należeć do udanych. Tego byłam pewna. Od początku czułam, że coś wisi w powietrzu i coś szczególnie złego się zdarzy. Lecz dotarło to do mnie dopiero, gdy siedziałam cała posiniaczona i z opatrunkami, na korytarzu wydziału śledczego jednego z londyńskich posterunków policji i czekałam na swoją kolej, aby wejść do pokoju zeznań i powiedzieć wszystko co wiem na temat prowadzonej sprawy.
   Po kilku minutach czekania, kiedy nerwy zeżarły mnie całkowicie, odwróciłam głowę w kierunku drzwi prowadzących na wydział i zobaczyłam mojego męża, który w chwili obecnej rozmawiał z kimś przez telefon. Na jego widok mało widoczny uśmiech wdarł się wtedy na moją twarz. Po chwili wstałam, a kiedy on skończył rozmawiać przez telefon szybko podszedł do mnie i przytulił mnie z całej siły, a mi z oczu wylały się strumienie łez, gdyż w końcu po tak długim czasie poczułam się bezpiecznie w ramionach ukochanego.
- Ana, ci, już jestem. Już ci nic nie grozi. Moi prawnicy już się tym zajmą. Obiecuje- odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy cały czas trzymając mnie w swoich ramionach.
- Wiem, kochanie i dziękuje. A co z dziećmi?- zapytałam podnosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz.
- Wszystko w porządku, ale najważniejsze, że z tobą jest wszystko dobrze, kochanie. Nie wiem co zrobiłbym bez ciebie. Kocham cię- oznajmił brunet z łzami w oczach.
- Ja ciebie też, kochanie i też nie mogłabym żyć bez ciebie- oznajmiłam również z łzami w oczach cały czas przytulając się do jego torsu.
   Po krótkim czasie drzwi do pokoju przesłuchań się otwarły i naszym oczom ukazał się mężczyzna, którego po procesie nie zamierzam więcej oglądać na oczy po tym co mi zrobił. Kiedy policjanci wyprowadzili mężczyznę z pomieszczenia wyszedł inny mężczyzna stając przede mną i zapytał
- Pani Anastasia Wasilewska?
- Tak, to ja- odparła krótko, bo po zobaczeniu mężczyzny na nowo niedawno przeżyty koszmar wrócił we wspomnieniach.
- Ja jestem komisarz Joe Dawson i przeprowadzę pani zeznania. Jest pani gotowa?- oznajmił mężczyzna.
- Tak- ponownie odparłam lakonicznie.
- To proszę przodem- odpowiedział, po czym wskazał ręką do środka pomieszczenia, a kiedy zobaczył, że idę za rękę z mężem dodał- pan zaczeka na zewnątrz. Gwarantuje, że pańskiej żonie się nic nie stanie.
- Kochanie, pan komisarz ma racje. Zostań tutaj- odparłam.
- Dobrze, jak sobie życzysz. Będę czekać tutaj- odpowiedział brunet, a ja puściłam jego dłoń i wraz z panem udałam się do środka, a kiedy drzwi się zamknęły moje przesłuchanie się rozpoczęło, ale wiedziałam, że muszę być silna. Bo za drzwiami czeka mój mężczyzna. Bo mam dla kogo.