niedziela, 23 listopada 2014

Prolog

   Ten tydzień nie może należeć do udanych. Tego byłam pewna. Od początku czułam, że coś wisi w powietrzu i coś szczególnie złego się zdarzy. Lecz dotarło to do mnie dopiero, gdy siedziałam cała posiniaczona i z opatrunkami, na korytarzu wydziału śledczego jednego z londyńskich posterunków policji i czekałam na swoją kolej, aby wejść do pokoju zeznań i powiedzieć wszystko co wiem na temat prowadzonej sprawy.
   Po kilku minutach czekania, kiedy nerwy zeżarły mnie całkowicie, odwróciłam głowę w kierunku drzwi prowadzących na wydział i zobaczyłam mojego męża, który w chwili obecnej rozmawiał z kimś przez telefon. Na jego widok mało widoczny uśmiech wdarł się wtedy na moją twarz. Po chwili wstałam, a kiedy on skończył rozmawiać przez telefon szybko podszedł do mnie i przytulił mnie z całej siły, a mi z oczu wylały się strumienie łez, gdyż w końcu po tak długim czasie poczułam się bezpiecznie w ramionach ukochanego.
- Ana, ci, już jestem. Już ci nic nie grozi. Moi prawnicy już się tym zajmą. Obiecuje- odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy cały czas trzymając mnie w swoich ramionach.
- Wiem, kochanie i dziękuje. A co z dziećmi?- zapytałam podnosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz.
- Wszystko w porządku, ale najważniejsze, że z tobą jest wszystko dobrze, kochanie. Nie wiem co zrobiłbym bez ciebie. Kocham cię- oznajmił brunet z łzami w oczach.
- Ja ciebie też, kochanie i też nie mogłabym żyć bez ciebie- oznajmiłam również z łzami w oczach cały czas przytulając się do jego torsu.
   Po krótkim czasie drzwi do pokoju przesłuchań się otwarły i naszym oczom ukazał się mężczyzna, którego po procesie nie zamierzam więcej oglądać na oczy po tym co mi zrobił. Kiedy policjanci wyprowadzili mężczyznę z pomieszczenia wyszedł inny mężczyzna stając przede mną i zapytał
- Pani Anastasia Wasilewska?
- Tak, to ja- odparła krótko, bo po zobaczeniu mężczyzny na nowo niedawno przeżyty koszmar wrócił we wspomnieniach.
- Ja jestem komisarz Joe Dawson i przeprowadzę pani zeznania. Jest pani gotowa?- oznajmił mężczyzna.
- Tak- ponownie odparłam lakonicznie.
- To proszę przodem- odpowiedział, po czym wskazał ręką do środka pomieszczenia, a kiedy zobaczył, że idę za rękę z mężem dodał- pan zaczeka na zewnątrz. Gwarantuje, że pańskiej żonie się nic nie stanie.
- Kochanie, pan komisarz ma racje. Zostań tutaj- odparłam.
- Dobrze, jak sobie życzysz. Będę czekać tutaj- odpowiedział brunet, a ja puściłam jego dłoń i wraz z panem udałam się do środka, a kiedy drzwi się zamknęły moje przesłuchanie się rozpoczęło, ale wiedziałam, że muszę być silna. Bo za drzwiami czeka mój mężczyzna. Bo mam dla kogo.

1 komentarz:

  1. Hej hej heloł! xd Opowiadanie zapowiada się ciekawie.. Teraz lecę do rozdziału pierwszego :)
    A i mam jedną uwagą. No,może dwie.
    1. Uważaj na powtarzające się słowa. Jeśli brakuje ci jakiegoś wyrazu poszukaj synonimu w internecie,bardzo przydatne ;)
    2. Zmień czcionkę. Nie czyta jej się zbyt dobrze, litery są za duże i za bardzo rażą w oczy.
    Po za tym opowiadanie jest wciągające i mam nadzieję,że powrócisz do pisania :) Tymczasem zapraszam do mnie! :D http://mymindmyimagination.blogspot.com i... http://seeminglynormalgirls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń