piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 2

   Po kilku godzinach, czyli około 2 w nocy razem z Evelin postanowiłam opuścić klub i wrócić do domu, lecz nigdzie nie umiałam znaleźć mojej przyjaciółki. W końcu udało mi się znaleźć ją po ponad pół godzinie koło baru, gdzie randkowała z jakimś nowo poznanym facetem. Podeszłam do niej i powiedziałam
- Możemy pogadać na osobności?- a ta tylko przeprosiła swojego rozmówcę i poszła za mną do szatni, gdzie mogłyśmy w miarę spokojnie porozmawiać. Kiedy znalazłyśmy się w pomieszczeniu Evelin zapytała zniecierpliwiona patrząc na mnie
- O co chodzi?
- Może wróciłybyśmy już do domu? Co ty na to?- odpowiedziałam również pytaniem.
- Wracaj jak chcesz- odparła obojętnie- ja jeszcze zostanę z Markiem- dodała.
- Kim jest Marek?- zapytałam tym razem z podejrzeniem.
- To ten z którym siedzę i dobrze się bawię. Czuję, że to będzie coś wyjątkowego- oznajmiła Evelin z uśmiechem.
- Eve, znacie się raptem kilka godzin, a ty już sobie z nim życie układasz? Evelin, dziewczyno, ja cię w ogóle nie poznaje!- oznajmiłam lekko poirytowana patrząc z szokiem na przyjaciółkę.
- Zmieniła się. Tamta dziewczyna wydoroślała i chce żyć pełnią życia, a nie żyć zamknięta w czterech ścianach niczym księżniczka w wysokiej wieży. Wybacz, ale to moje życie i będę robiła co mi się z nim co mi się żywnie podoba- odparła.
- Masz racje. Rób co chcesz, ale, żeby potem nie było "a nie mówiłam"- oznajmiłam.
- Nie będzie tak, jeżeli zajmiesz się swoją dupą, a nie będziesz ciągle troszczyła się o mnie. Przypomnę ci, że mam 23 lata i wyobraź sobie, że umiem już się sama o siebie zatroszczyć- odpowiedziała, a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszę z ust mojej najlepszej przyjaciółki.
- Widzę, że ta rozmowa zmierza donikąd, więc już się zwijam do domu, a ty rób co chcesz- oznajmiłam po czym wzięłam kurtkę z szatni i udałam się w kierunku wyjścia, znajdującego się po drugiej stronie budynku.
   W drodze do wyjścia minęłam salę, gdzie zabawa toczyła się nie przerwanie i będzie się toczyć zapewnie do białego rana. Kiedy zamyślona zbliżałam się do wyjścia wpadłam na kogoś i zachwiałam się na nogach. Po odzyskaniu równowagi podniosłam głowę i zobaczyłam znajomą twarz bruneta.
- Ah, to ty- oznajmiłam na jego widok bez entuzjazmu.
- Idziesz już?- zapytał zdziwiony na widok mojej kurtki.
- Tak. Zmęczona jestem po dzisiejszym dniu- odpowiedziałam.
- I niech zgadnę nawet nie miałaś zamiaru się pożegnać?- zapytał tym razem razem lekko zawiedziony.
- Przepraszam cię. Chciałam, ale przed chwilą miałam nieprzyjemną rozmowę z Evelin i to mnie wyprowadziło z równowagi, więc postanowiłam wracać do domu- wyjaśniłam brązowookiemu.
- Nic nie szkodzi. Poczekaj, odwiozę cię- odparł Malik.
- Piłeś przecież. Nie wolno ci- sprzeciwiłam się.
- To wezwę taxi, żaden problem- wyjaśnił.
- Nie musisz. Zostań tu, a ja sobie poradzę. Miłej zabawy- oznajmiłam, po czym minęłam go i opuściłam budynek klubu, a następnie znalazłam wolną taryfę i pojechałam do domu.
   Kiedy taxi przywiozła mnie pod blok, zapłaciłam kierowcy odpowiednią ilość gotówki, wyszłam z pojazdu i udałam się do swojego bloku. Wjechałam na górę, weszłam do mieszkania, odłożyłam torebkę na miejsce, wykonałam wszystkie obowiązkowe czynności toalety wieczornej i poszłam do sypialni poczym położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam.
   Następne 2 dni minęły bez większych rewelacji. Oczywiście cały czas męczył mnie lekki kacyk, ale to normalne przy tej ilości mieszanin jakich dokonałam w piątkowy wieczór w klubie. Jakby to ujęła moja kochana babcia z Ukrainy, Katia "zabawa była przednia". W międzyczasie rozpamiętywania tamtego wieczór z głowy przypomniał mi się pewien mężczyzna z którym świetnie się bawiłam przez jakiś czas. Pamiętałam jego hipnotyzujące brązowe oczy, jeszcze wspanialsze czarne włosy, a przede wszystkim zapamiętałam jego dobrze zbudowany tors. Pamiętałam wszystko z tamtego wieczoru. Wiedziałam co robiłam co piłam, z kim przebywałam, pamiętałam nawet tę koszmarną kłótnie z Evelin, ale mały szczegół umknął mojej uwadze. Jego on imię. Zack? Nie. Zachariasz? Zdecydowanie nie. Nie pamiętam. Wiem, że było krótkie i bardzo mi się spodobało. Kiedyś mi się napewno to rozjaśni w głowie, więc teraz daje sobie z tą zgadywanką spokój.
   W poniedziałek z samego rana wstawiłam się w swojej nowo otwartej pracowni fotograficznej. Na dzień dobry zobaczyłam moją bratową, Natashę.
- Witam, szanowną panią kierownik- oznajmiła dziewczyna z uśmiechem.
- Dzień dobry. Jest coś dla mnie?- zapytałam również z uśmiechem.
- Tak. Słuchaj, Ana, jak tak dalej pójdzie to żadna reklama nam nie będzie potrzebna- odparła, a uśmiech cały czas utrzymywał się na jej twarzy.
- Oświeć mnie, bo nie mam zielonego pojęcia o czym ty do mnie mówisz- upomniałam ją.
- A bo ja ci nie powiedziałam? Jaka ja nie mądra- oznajmiła kobieta- otóż dzisiaj rano zadzwonili z jednego z brukowców i chcą, żebyś zrobiła sesję ich najnowszej kolekcji jesiennej do dodatku o modzie. Potem masz umówioną kolejną sesje z modelkami najnowszej kolekcji jakiegoś tam projektanta mody, a na uwieńczenie dnia, masz sesję natury martwej- wyjaśniła 30-latka.
- Martwej natury? To dla amatorów, ale i tak brzmi interesująco. Opowiedz coś więcej- poganiałam ją.
- Tak, dobrze słyszysz. Otóż będziesz musiała zrobić zdjęcia instrumentom do reklamy jakiegoś tam sklepu muzycznego- odparła Natasha.
- Dobrze, to powiedz kto jest na jaką godzinę?- zapytałam.
- No to te modelki od wkładki mają tu być na 10, następne na 16, a facet z instrumentami pojawi się tutaj po godzinie 18 i oczywiście w międzyczasie masz czas na zrobienie od ręki wszystkich małych zdjęć do dokumentów- oznajmiła.
- Okej,  nie ma problemu. Na początku zawsze jest trudno. Taka kolej rzeczy- odpowiedziałam- ciekawi mnie jak nazywa się ten facet od tej sesji instrumentów?- dodałam z uśmiechem.
- Ten gość to Zayn Malik. Sam właściciel. Nalegał na tą sesję i koniecznie w tym zakładzie, więc dlatego jest tak późno. Swoją drogą to gościu musi mieć nieźle pokopane w głowie, żeby robić sesje instrumentom- oznajmiła moja bratowa, a ja zamarłam. To tego imienia mi brakowało w głowie z tamtego wieczoru. To imię to Zayn.
- Nie, to przystojny i całkiem fajny facet, i mogę cię zapewnić, że ma bardzo dobrze w głowie poukładane- odparłam bratowej z uśmiechem patrząc się cały czas przed siebie.


I jest kolejny :)
Kolejna prośba-komentujcie, tylko o tyle was proszę ;)
Do zobaczenia ;)

1 komentarz:

  1. Teraz krótki komentarz- sesja instrumentów? xD Ciekawa jestem co z tego wyniknie. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń