sobota, 27 grudnia 2014

INFO

UWAGA!
Posty nie będą dodawane, jeżeli nie będę widziała w komentarzach, że ktoś to czyta. Bardzo fajnie mi się pisze, ale jeżeli nie mam motywacji z waszej strony komentarzach to niestety ale jestem zmuszona na zawieszenie tego bloga, gdyż nie widzę potrzeby pisania bez jakiegokolwiek odzewu. 

piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 2

   Po kilku godzinach, czyli około 2 w nocy razem z Evelin postanowiłam opuścić klub i wrócić do domu, lecz nigdzie nie umiałam znaleźć mojej przyjaciółki. W końcu udało mi się znaleźć ją po ponad pół godzinie koło baru, gdzie randkowała z jakimś nowo poznanym facetem. Podeszłam do niej i powiedziałam
- Możemy pogadać na osobności?- a ta tylko przeprosiła swojego rozmówcę i poszła za mną do szatni, gdzie mogłyśmy w miarę spokojnie porozmawiać. Kiedy znalazłyśmy się w pomieszczeniu Evelin zapytała zniecierpliwiona patrząc na mnie
- O co chodzi?
- Może wróciłybyśmy już do domu? Co ty na to?- odpowiedziałam również pytaniem.
- Wracaj jak chcesz- odparła obojętnie- ja jeszcze zostanę z Markiem- dodała.
- Kim jest Marek?- zapytałam tym razem z podejrzeniem.
- To ten z którym siedzę i dobrze się bawię. Czuję, że to będzie coś wyjątkowego- oznajmiła Evelin z uśmiechem.
- Eve, znacie się raptem kilka godzin, a ty już sobie z nim życie układasz? Evelin, dziewczyno, ja cię w ogóle nie poznaje!- oznajmiłam lekko poirytowana patrząc z szokiem na przyjaciółkę.
- Zmieniła się. Tamta dziewczyna wydoroślała i chce żyć pełnią życia, a nie żyć zamknięta w czterech ścianach niczym księżniczka w wysokiej wieży. Wybacz, ale to moje życie i będę robiła co mi się z nim co mi się żywnie podoba- odparła.
- Masz racje. Rób co chcesz, ale, żeby potem nie było "a nie mówiłam"- oznajmiłam.
- Nie będzie tak, jeżeli zajmiesz się swoją dupą, a nie będziesz ciągle troszczyła się o mnie. Przypomnę ci, że mam 23 lata i wyobraź sobie, że umiem już się sama o siebie zatroszczyć- odpowiedziała, a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszę z ust mojej najlepszej przyjaciółki.
- Widzę, że ta rozmowa zmierza donikąd, więc już się zwijam do domu, a ty rób co chcesz- oznajmiłam po czym wzięłam kurtkę z szatni i udałam się w kierunku wyjścia, znajdującego się po drugiej stronie budynku.
   W drodze do wyjścia minęłam salę, gdzie zabawa toczyła się nie przerwanie i będzie się toczyć zapewnie do białego rana. Kiedy zamyślona zbliżałam się do wyjścia wpadłam na kogoś i zachwiałam się na nogach. Po odzyskaniu równowagi podniosłam głowę i zobaczyłam znajomą twarz bruneta.
- Ah, to ty- oznajmiłam na jego widok bez entuzjazmu.
- Idziesz już?- zapytał zdziwiony na widok mojej kurtki.
- Tak. Zmęczona jestem po dzisiejszym dniu- odpowiedziałam.
- I niech zgadnę nawet nie miałaś zamiaru się pożegnać?- zapytał tym razem razem lekko zawiedziony.
- Przepraszam cię. Chciałam, ale przed chwilą miałam nieprzyjemną rozmowę z Evelin i to mnie wyprowadziło z równowagi, więc postanowiłam wracać do domu- wyjaśniłam brązowookiemu.
- Nic nie szkodzi. Poczekaj, odwiozę cię- odparł Malik.
- Piłeś przecież. Nie wolno ci- sprzeciwiłam się.
- To wezwę taxi, żaden problem- wyjaśnił.
- Nie musisz. Zostań tu, a ja sobie poradzę. Miłej zabawy- oznajmiłam, po czym minęłam go i opuściłam budynek klubu, a następnie znalazłam wolną taryfę i pojechałam do domu.
   Kiedy taxi przywiozła mnie pod blok, zapłaciłam kierowcy odpowiednią ilość gotówki, wyszłam z pojazdu i udałam się do swojego bloku. Wjechałam na górę, weszłam do mieszkania, odłożyłam torebkę na miejsce, wykonałam wszystkie obowiązkowe czynności toalety wieczornej i poszłam do sypialni poczym położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam.
   Następne 2 dni minęły bez większych rewelacji. Oczywiście cały czas męczył mnie lekki kacyk, ale to normalne przy tej ilości mieszanin jakich dokonałam w piątkowy wieczór w klubie. Jakby to ujęła moja kochana babcia z Ukrainy, Katia "zabawa była przednia". W międzyczasie rozpamiętywania tamtego wieczór z głowy przypomniał mi się pewien mężczyzna z którym świetnie się bawiłam przez jakiś czas. Pamiętałam jego hipnotyzujące brązowe oczy, jeszcze wspanialsze czarne włosy, a przede wszystkim zapamiętałam jego dobrze zbudowany tors. Pamiętałam wszystko z tamtego wieczoru. Wiedziałam co robiłam co piłam, z kim przebywałam, pamiętałam nawet tę koszmarną kłótnie z Evelin, ale mały szczegół umknął mojej uwadze. Jego on imię. Zack? Nie. Zachariasz? Zdecydowanie nie. Nie pamiętam. Wiem, że było krótkie i bardzo mi się spodobało. Kiedyś mi się napewno to rozjaśni w głowie, więc teraz daje sobie z tą zgadywanką spokój.
   W poniedziałek z samego rana wstawiłam się w swojej nowo otwartej pracowni fotograficznej. Na dzień dobry zobaczyłam moją bratową, Natashę.
- Witam, szanowną panią kierownik- oznajmiła dziewczyna z uśmiechem.
- Dzień dobry. Jest coś dla mnie?- zapytałam również z uśmiechem.
- Tak. Słuchaj, Ana, jak tak dalej pójdzie to żadna reklama nam nie będzie potrzebna- odparła, a uśmiech cały czas utrzymywał się na jej twarzy.
- Oświeć mnie, bo nie mam zielonego pojęcia o czym ty do mnie mówisz- upomniałam ją.
- A bo ja ci nie powiedziałam? Jaka ja nie mądra- oznajmiła kobieta- otóż dzisiaj rano zadzwonili z jednego z brukowców i chcą, żebyś zrobiła sesję ich najnowszej kolekcji jesiennej do dodatku o modzie. Potem masz umówioną kolejną sesje z modelkami najnowszej kolekcji jakiegoś tam projektanta mody, a na uwieńczenie dnia, masz sesję natury martwej- wyjaśniła 30-latka.
- Martwej natury? To dla amatorów, ale i tak brzmi interesująco. Opowiedz coś więcej- poganiałam ją.
- Tak, dobrze słyszysz. Otóż będziesz musiała zrobić zdjęcia instrumentom do reklamy jakiegoś tam sklepu muzycznego- odparła Natasha.
- Dobrze, to powiedz kto jest na jaką godzinę?- zapytałam.
- No to te modelki od wkładki mają tu być na 10, następne na 16, a facet z instrumentami pojawi się tutaj po godzinie 18 i oczywiście w międzyczasie masz czas na zrobienie od ręki wszystkich małych zdjęć do dokumentów- oznajmiła.
- Okej,  nie ma problemu. Na początku zawsze jest trudno. Taka kolej rzeczy- odpowiedziałam- ciekawi mnie jak nazywa się ten facet od tej sesji instrumentów?- dodałam z uśmiechem.
- Ten gość to Zayn Malik. Sam właściciel. Nalegał na tą sesję i koniecznie w tym zakładzie, więc dlatego jest tak późno. Swoją drogą to gościu musi mieć nieźle pokopane w głowie, żeby robić sesje instrumentom- oznajmiła moja bratowa, a ja zamarłam. To tego imienia mi brakowało w głowie z tamtego wieczoru. To imię to Zayn.
- Nie, to przystojny i całkiem fajny facet, i mogę cię zapewnić, że ma bardzo dobrze w głowie poukładane- odparłam bratowej z uśmiechem patrząc się cały czas przed siebie.


I jest kolejny :)
Kolejna prośba-komentujcie, tylko o tyle was proszę ;)
Do zobaczenia ;)

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 1

   Jak każdego dnia wracałam do mojego mieszkania. Zaparkowałam swoim Renaultem Twingo na parkingu przed blokiem, a następnie udałam się do klatki, wjechałam windą na czwarte piętro i weszłam do swojego mieszkania pod numerem 11. Zamknęłam drzwi na klucz, odłożyłam wszystkie rzeczy do swojego małego gabinetu i poszłam do łazienki, aby odświeżyć swoje ręce i twarz. Następnie udałam się do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który został mi jeszcze z wczoraj, a w międzyczasie podeszłam do telefonu domowego i odsłuchałam wiadomości na automatycznej sekretarce, a było nagrane 3 wiadomości. Pierwsza wiadomość była od jakiejś firmy reklamowej, druga od mojej mamy, a trzecia była od mojej przyjaciółki.
   Po wysłuchaniu wszystkich wiadomości najpierw wykręciłam numer do Evelin, mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy ta odebrała usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
- Słucham
- No hej, Eve. Dzwoniłaś do mnie i chciałam się dowiedzieć co chciałaś- oznajmiłam z uśmiechem.
- Ana, hej, hej. Tak zgadza się. Dzwoniłam, żeby wyciągnąć cię na jakąś imprezę w ten piątkowy wieczór. Co ty na to?- odparła blondynka.
- Powiem ci tak. Jestem jak najbardziej za. Muszę jakoś uczcić odejście z naszej jakże cudownej pracy- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No i bardzo dobrze, to przynajmniej masz powód do świętowania, bo nie będziesz musiała użerać się z Dawsonem i będziesz na swoim robić to co kochasz- oznajmiła Evelin.
- Masz racje. To gdzie idziemy?- zapytałam.
- Myślałam o Rock'a, bo jest blisko i jest fajnie- oznajmiła dziewczyna.
- Jak dla mnie nie ma problemu. To o której do mnie wbijasz?- zapytałam z uśmiechem.
- Bądź gotowa na 20 i pójdziemy podbijać miasto- odparła z uśmiechem dziewczyna.
- Okej, to ja lecę się szykować i do zobaczenia wieczora- pożegnałam się.
- Dobra, to do zobaczenia- odpowiedziała i zakończyłyśmy połączenie.
   Kiedy odłożyłam słuchawkę na miejsce wróciłam do kuchni i zjadłam odgrzane jedzenie. Po zjedzeniu posiłku rozpakowałam wszystkie moje rzeczy z kartonów i poukładałam je u siebie w gabinecie, a następnie udałam się do szafy w sypialni i zaczęłam szukać wdzianka na dzisiejszy wieczór. Po długich poszukiwaniach znalazłam bladoróżową sukienkę na ramiączkach kończącą się w okolicach kolana. Następnie wzięłam ją do ręki, powiesiłam ją na uchwycie szuflady w komodzie i poszłam do łazienki, aby zażyć prysznic przed dzisiejszą zabawą.
   Czas minął nie ubłagalnie szybko i zanim się zorientowałam Evelin już była u mnie w mieszkaniu, a ja kończyłam robić sobie makijaż przy lustrze na przedpokoju przy łazience. Kilka minut po 20 byłam gotowa i razem z blondynką wyszłyśmy z mojego mieszkania i udałyśmy do windy. Zjechałyśmy na dół, wyszłyśmy z budynku i udałyśmy się na pobliski postój taksówek. Kiedy znalazłyśmy wolny pojazd wsiadłyśmy do środka i kierowca zawiózł nas pod wskazany przez nas adres.
   Do klubu dotarłyśmy po pół godzinie. Weszłyśmy do środka, podeszłyśmy do baru, zamówiłyśmy drinki, a następnie znalazłyśmy wolny stolik i zasiadłyśmy przy nim. Kiedy odłożyłyśmy swoje drinki na stolik poszłyśmy na parkiet, aby wyszaleć się po raz pierwszy od dłuższego czasu. Na parkiecie spędziłam około 2 godziny z małymi przerwami na picie, więc po tak długim czasie postanowiłam sobie zrobić przerwę. Usiadłam na chwilę do stolika, ale po krótkim czasie odłożyłam drinka z powrotem na stolik, a następnie wyszłam na tyły budynku,aby zapalić papierosa. Tuż przed wyjściem założyłam na siebie kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Po kilkunastu minutach, kiedy skończyłam palić papierosa, położyłam końcówkę na ziemi i zgasiłam butem usiadł koło mnie jakiś facet.
- Masz może ognia?- zapytał mnie.
- Tak, proszę- oznajmiłam i wyciągnęłam zapalniczkę z torebki, a następnie mu ją wręczyła.
- Dzięki- odparł krótki i oddał mi mały przedmiot- ładna sukienka- dodał z uśmiechem.
- Dziękuję. Twój strój też jest niczego sobie- odpowiedziałam, a jednocześnie czułam, że moje policzki robią się czerwoną.
- No wiesz 2 tysie w piach nie poszły- oznajmił mężczyzna z uśmiechem- widziałem w klubie, że przyszłaś z koleżanką, dobrze myślę?-dodał.
- Tak. Evelin tak naprawdę to ona mnie wyciągnęła- oznajmiłam.
- Evelin, to już znam imię twojej koleżanki, a jak brzmi twoje imię?- odpowiedział i wyciągnął dłoń w mojej kierunku.
- Jestem Anastasia. Dla znajomych i przyjaciół Ana- oznajmiła i również podałam mu dłoń.
- A ja jestem Malik. Zayn Malik- przedstawił się i oboje wróciliśmy do środka, gdzie wspaniale spędziliśmy czas w swoim towarzystwie, a co najważniejsze dobrze bawiliśmy się.



Witam!
I jak się podoba nowy rozdział? Wiem, zupełnie inny, ale oto chodzi. 
Mam jedną jedyną prośbę do was- jeżeli to czytacie to zastawie ślad, że tu komentarz- was to nic nie kosztuje, a dla mnie jest motywacją do dalszego pisania i dzięki temu wiem, że ktoś tym sie naprawdę interesuje.
Mam nadzieje, że mogę na was liczyć.
Do następnego ;) 

niedziela, 23 listopada 2014

Prolog

   Ten tydzień nie może należeć do udanych. Tego byłam pewna. Od początku czułam, że coś wisi w powietrzu i coś szczególnie złego się zdarzy. Lecz dotarło to do mnie dopiero, gdy siedziałam cała posiniaczona i z opatrunkami, na korytarzu wydziału śledczego jednego z londyńskich posterunków policji i czekałam na swoją kolej, aby wejść do pokoju zeznań i powiedzieć wszystko co wiem na temat prowadzonej sprawy.
   Po kilku minutach czekania, kiedy nerwy zeżarły mnie całkowicie, odwróciłam głowę w kierunku drzwi prowadzących na wydział i zobaczyłam mojego męża, który w chwili obecnej rozmawiał z kimś przez telefon. Na jego widok mało widoczny uśmiech wdarł się wtedy na moją twarz. Po chwili wstałam, a kiedy on skończył rozmawiać przez telefon szybko podszedł do mnie i przytulił mnie z całej siły, a mi z oczu wylały się strumienie łez, gdyż w końcu po tak długim czasie poczułam się bezpiecznie w ramionach ukochanego.
- Ana, ci, już jestem. Już ci nic nie grozi. Moi prawnicy już się tym zajmą. Obiecuje- odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy cały czas trzymając mnie w swoich ramionach.
- Wiem, kochanie i dziękuje. A co z dziećmi?- zapytałam podnosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz.
- Wszystko w porządku, ale najważniejsze, że z tobą jest wszystko dobrze, kochanie. Nie wiem co zrobiłbym bez ciebie. Kocham cię- oznajmił brunet z łzami w oczach.
- Ja ciebie też, kochanie i też nie mogłabym żyć bez ciebie- oznajmiłam również z łzami w oczach cały czas przytulając się do jego torsu.
   Po krótkim czasie drzwi do pokoju przesłuchań się otwarły i naszym oczom ukazał się mężczyzna, którego po procesie nie zamierzam więcej oglądać na oczy po tym co mi zrobił. Kiedy policjanci wyprowadzili mężczyznę z pomieszczenia wyszedł inny mężczyzna stając przede mną i zapytał
- Pani Anastasia Wasilewska?
- Tak, to ja- odparła krótko, bo po zobaczeniu mężczyzny na nowo niedawno przeżyty koszmar wrócił we wspomnieniach.
- Ja jestem komisarz Joe Dawson i przeprowadzę pani zeznania. Jest pani gotowa?- oznajmił mężczyzna.
- Tak- ponownie odparłam lakonicznie.
- To proszę przodem- odpowiedział, po czym wskazał ręką do środka pomieszczenia, a kiedy zobaczył, że idę za rękę z mężem dodał- pan zaczeka na zewnątrz. Gwarantuje, że pańskiej żonie się nic nie stanie.
- Kochanie, pan komisarz ma racje. Zostań tutaj- odparłam.
- Dobrze, jak sobie życzysz. Będę czekać tutaj- odpowiedział brunet, a ja puściłam jego dłoń i wraz z panem udałam się do środka, a kiedy drzwi się zamknęły moje przesłuchanie się rozpoczęło, ale wiedziałam, że muszę być silna. Bo za drzwiami czeka mój mężczyzna. Bo mam dla kogo.