UWAGA!
Posty nie będą dodawane, jeżeli nie będę widziała w komentarzach, że ktoś to czyta. Bardzo fajnie mi się pisze, ale jeżeli nie mam motywacji z waszej strony komentarzach to niestety ale jestem zmuszona na zawieszenie tego bloga, gdyż nie widzę potrzeby pisania bez jakiegokolwiek odzewu.
sobota, 27 grudnia 2014
piątek, 5 grudnia 2014
Rozdział 2
Po kilku godzinach, czyli około 2 w nocy razem z Evelin postanowiłam opuścić klub i wrócić do domu, lecz nigdzie nie umiałam znaleźć mojej przyjaciółki. W końcu udało mi się znaleźć ją po ponad pół godzinie koło baru, gdzie randkowała z jakimś nowo poznanym facetem. Podeszłam do niej i powiedziałam
- Możemy pogadać na osobności?- a ta tylko przeprosiła swojego rozmówcę i poszła za mną do szatni, gdzie mogłyśmy w miarę spokojnie porozmawiać. Kiedy znalazłyśmy się w pomieszczeniu Evelin zapytała zniecierpliwiona patrząc na mnie
- O co chodzi?
- Może wróciłybyśmy już do domu? Co ty na to?- odpowiedziałam również pytaniem.
- Wracaj jak chcesz- odparła obojętnie- ja jeszcze zostanę z Markiem- dodała.
- Kim jest Marek?- zapytałam tym razem z podejrzeniem.
- To ten z którym siedzę i dobrze się bawię. Czuję, że to będzie coś wyjątkowego- oznajmiła Evelin z uśmiechem.
- Eve, znacie się raptem kilka godzin, a ty już sobie z nim życie układasz? Evelin, dziewczyno, ja cię w ogóle nie poznaje!- oznajmiłam lekko poirytowana patrząc z szokiem na przyjaciółkę.
- Zmieniła się. Tamta dziewczyna wydoroślała i chce żyć pełnią życia, a nie żyć zamknięta w czterech ścianach niczym księżniczka w wysokiej wieży. Wybacz, ale to moje życie i będę robiła co mi się z nim co mi się żywnie podoba- odparła.
- Masz racje. Rób co chcesz, ale, żeby potem nie było "a nie mówiłam"- oznajmiłam.
- Nie będzie tak, jeżeli zajmiesz się swoją dupą, a nie będziesz ciągle troszczyła się o mnie. Przypomnę ci, że mam 23 lata i wyobraź sobie, że umiem już się sama o siebie zatroszczyć- odpowiedziała, a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszę z ust mojej najlepszej przyjaciółki.
- Widzę, że ta rozmowa zmierza donikąd, więc już się zwijam do domu, a ty rób co chcesz- oznajmiłam po czym wzięłam kurtkę z szatni i udałam się w kierunku wyjścia, znajdującego się po drugiej stronie budynku.
W drodze do wyjścia minęłam salę, gdzie zabawa toczyła się nie przerwanie i będzie się toczyć zapewnie do białego rana. Kiedy zamyślona zbliżałam się do wyjścia wpadłam na kogoś i zachwiałam się na nogach. Po odzyskaniu równowagi podniosłam głowę i zobaczyłam znajomą twarz bruneta.
- Ah, to ty- oznajmiłam na jego widok bez entuzjazmu.
- Idziesz już?- zapytał zdziwiony na widok mojej kurtki.
- Tak. Zmęczona jestem po dzisiejszym dniu- odpowiedziałam.
- I niech zgadnę nawet nie miałaś zamiaru się pożegnać?- zapytał tym razem razem lekko zawiedziony.
- Przepraszam cię. Chciałam, ale przed chwilą miałam nieprzyjemną rozmowę z Evelin i to mnie wyprowadziło z równowagi, więc postanowiłam wracać do domu- wyjaśniłam brązowookiemu.
- Nic nie szkodzi. Poczekaj, odwiozę cię- odparł Malik.
- Piłeś przecież. Nie wolno ci- sprzeciwiłam się.
- To wezwę taxi, żaden problem- wyjaśnił.
- Nie musisz. Zostań tu, a ja sobie poradzę. Miłej zabawy- oznajmiłam, po czym minęłam go i opuściłam budynek klubu, a następnie znalazłam wolną taryfę i pojechałam do domu.
Kiedy taxi przywiozła mnie pod blok, zapłaciłam kierowcy odpowiednią ilość gotówki, wyszłam z pojazdu i udałam się do swojego bloku. Wjechałam na górę, weszłam do mieszkania, odłożyłam torebkę na miejsce, wykonałam wszystkie obowiązkowe czynności toalety wieczornej i poszłam do sypialni poczym położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam.
Następne 2 dni minęły bez większych rewelacji. Oczywiście cały czas męczył mnie lekki kacyk, ale to normalne przy tej ilości mieszanin jakich dokonałam w piątkowy wieczór w klubie. Jakby to ujęła moja kochana babcia z Ukrainy, Katia "zabawa była przednia". W międzyczasie rozpamiętywania tamtego wieczór z głowy przypomniał mi się pewien mężczyzna z którym świetnie się bawiłam przez jakiś czas. Pamiętałam jego hipnotyzujące brązowe oczy, jeszcze wspanialsze czarne włosy, a przede wszystkim zapamiętałam jego dobrze zbudowany tors. Pamiętałam wszystko z tamtego wieczoru. Wiedziałam co robiłam co piłam, z kim przebywałam, pamiętałam nawet tę koszmarną kłótnie z Evelin, ale mały szczegół umknął mojej uwadze. Jego on imię. Zack? Nie. Zachariasz? Zdecydowanie nie. Nie pamiętam. Wiem, że było krótkie i bardzo mi się spodobało. Kiedyś mi się napewno to rozjaśni w głowie, więc teraz daje sobie z tą zgadywanką spokój.
W poniedziałek z samego rana wstawiłam się w swojej nowo otwartej pracowni fotograficznej. Na dzień dobry zobaczyłam moją bratową, Natashę.
- Witam, szanowną panią kierownik- oznajmiła dziewczyna z uśmiechem.
- Dzień dobry. Jest coś dla mnie?- zapytałam również z uśmiechem.
- Tak. Słuchaj, Ana, jak tak dalej pójdzie to żadna reklama nam nie będzie potrzebna- odparła, a uśmiech cały czas utrzymywał się na jej twarzy.
- Oświeć mnie, bo nie mam zielonego pojęcia o czym ty do mnie mówisz- upomniałam ją.
- A bo ja ci nie powiedziałam? Jaka ja nie mądra- oznajmiła kobieta- otóż dzisiaj rano zadzwonili z jednego z brukowców i chcą, żebyś zrobiła sesję ich najnowszej kolekcji jesiennej do dodatku o modzie. Potem masz umówioną kolejną sesje z modelkami najnowszej kolekcji jakiegoś tam projektanta mody, a na uwieńczenie dnia, masz sesję natury martwej- wyjaśniła 30-latka.
- Martwej natury? To dla amatorów, ale i tak brzmi interesująco. Opowiedz coś więcej- poganiałam ją.
- Tak, dobrze słyszysz. Otóż będziesz musiała zrobić zdjęcia instrumentom do reklamy jakiegoś tam sklepu muzycznego- odparła Natasha.
- Dobrze, to powiedz kto jest na jaką godzinę?- zapytałam.
- No to te modelki od wkładki mają tu być na 10, następne na 16, a facet z instrumentami pojawi się tutaj po godzinie 18 i oczywiście w międzyczasie masz czas na zrobienie od ręki wszystkich małych zdjęć do dokumentów- oznajmiła.
- Okej, nie ma problemu. Na początku zawsze jest trudno. Taka kolej rzeczy- odpowiedziałam- ciekawi mnie jak nazywa się ten facet od tej sesji instrumentów?- dodałam z uśmiechem.
- Ten gość to Zayn Malik. Sam właściciel. Nalegał na tą sesję i koniecznie w tym zakładzie, więc dlatego jest tak późno. Swoją drogą to gościu musi mieć nieźle pokopane w głowie, żeby robić sesje instrumentom- oznajmiła moja bratowa, a ja zamarłam. To tego imienia mi brakowało w głowie z tamtego wieczoru. To imię to Zayn.
- Nie, to przystojny i całkiem fajny facet, i mogę cię zapewnić, że ma bardzo dobrze w głowie poukładane- odparłam bratowej z uśmiechem patrząc się cały czas przed siebie.
I jest kolejny :)
Kolejna prośba-komentujcie, tylko o tyle was proszę ;)
Do zobaczenia ;)
- Możemy pogadać na osobności?- a ta tylko przeprosiła swojego rozmówcę i poszła za mną do szatni, gdzie mogłyśmy w miarę spokojnie porozmawiać. Kiedy znalazłyśmy się w pomieszczeniu Evelin zapytała zniecierpliwiona patrząc na mnie
- O co chodzi?
- Może wróciłybyśmy już do domu? Co ty na to?- odpowiedziałam również pytaniem.
- Wracaj jak chcesz- odparła obojętnie- ja jeszcze zostanę z Markiem- dodała.
- Kim jest Marek?- zapytałam tym razem z podejrzeniem.
- To ten z którym siedzę i dobrze się bawię. Czuję, że to będzie coś wyjątkowego- oznajmiła Evelin z uśmiechem.
- Eve, znacie się raptem kilka godzin, a ty już sobie z nim życie układasz? Evelin, dziewczyno, ja cię w ogóle nie poznaje!- oznajmiłam lekko poirytowana patrząc z szokiem na przyjaciółkę.
- Zmieniła się. Tamta dziewczyna wydoroślała i chce żyć pełnią życia, a nie żyć zamknięta w czterech ścianach niczym księżniczka w wysokiej wieży. Wybacz, ale to moje życie i będę robiła co mi się z nim co mi się żywnie podoba- odparła.
- Masz racje. Rób co chcesz, ale, żeby potem nie było "a nie mówiłam"- oznajmiłam.
- Nie będzie tak, jeżeli zajmiesz się swoją dupą, a nie będziesz ciągle troszczyła się o mnie. Przypomnę ci, że mam 23 lata i wyobraź sobie, że umiem już się sama o siebie zatroszczyć- odpowiedziała, a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszę z ust mojej najlepszej przyjaciółki.
- Widzę, że ta rozmowa zmierza donikąd, więc już się zwijam do domu, a ty rób co chcesz- oznajmiłam po czym wzięłam kurtkę z szatni i udałam się w kierunku wyjścia, znajdującego się po drugiej stronie budynku.
W drodze do wyjścia minęłam salę, gdzie zabawa toczyła się nie przerwanie i będzie się toczyć zapewnie do białego rana. Kiedy zamyślona zbliżałam się do wyjścia wpadłam na kogoś i zachwiałam się na nogach. Po odzyskaniu równowagi podniosłam głowę i zobaczyłam znajomą twarz bruneta.
- Ah, to ty- oznajmiłam na jego widok bez entuzjazmu.
- Idziesz już?- zapytał zdziwiony na widok mojej kurtki.
- Tak. Zmęczona jestem po dzisiejszym dniu- odpowiedziałam.
- I niech zgadnę nawet nie miałaś zamiaru się pożegnać?- zapytał tym razem razem lekko zawiedziony.
- Przepraszam cię. Chciałam, ale przed chwilą miałam nieprzyjemną rozmowę z Evelin i to mnie wyprowadziło z równowagi, więc postanowiłam wracać do domu- wyjaśniłam brązowookiemu.
- Nic nie szkodzi. Poczekaj, odwiozę cię- odparł Malik.
- Piłeś przecież. Nie wolno ci- sprzeciwiłam się.
- To wezwę taxi, żaden problem- wyjaśnił.
- Nie musisz. Zostań tu, a ja sobie poradzę. Miłej zabawy- oznajmiłam, po czym minęłam go i opuściłam budynek klubu, a następnie znalazłam wolną taryfę i pojechałam do domu.
Kiedy taxi przywiozła mnie pod blok, zapłaciłam kierowcy odpowiednią ilość gotówki, wyszłam z pojazdu i udałam się do swojego bloku. Wjechałam na górę, weszłam do mieszkania, odłożyłam torebkę na miejsce, wykonałam wszystkie obowiązkowe czynności toalety wieczornej i poszłam do sypialni poczym położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam.
Następne 2 dni minęły bez większych rewelacji. Oczywiście cały czas męczył mnie lekki kacyk, ale to normalne przy tej ilości mieszanin jakich dokonałam w piątkowy wieczór w klubie. Jakby to ujęła moja kochana babcia z Ukrainy, Katia "zabawa była przednia". W międzyczasie rozpamiętywania tamtego wieczór z głowy przypomniał mi się pewien mężczyzna z którym świetnie się bawiłam przez jakiś czas. Pamiętałam jego hipnotyzujące brązowe oczy, jeszcze wspanialsze czarne włosy, a przede wszystkim zapamiętałam jego dobrze zbudowany tors. Pamiętałam wszystko z tamtego wieczoru. Wiedziałam co robiłam co piłam, z kim przebywałam, pamiętałam nawet tę koszmarną kłótnie z Evelin, ale mały szczegół umknął mojej uwadze. Jego on imię. Zack? Nie. Zachariasz? Zdecydowanie nie. Nie pamiętam. Wiem, że było krótkie i bardzo mi się spodobało. Kiedyś mi się napewno to rozjaśni w głowie, więc teraz daje sobie z tą zgadywanką spokój.
W poniedziałek z samego rana wstawiłam się w swojej nowo otwartej pracowni fotograficznej. Na dzień dobry zobaczyłam moją bratową, Natashę.
- Witam, szanowną panią kierownik- oznajmiła dziewczyna z uśmiechem.
- Dzień dobry. Jest coś dla mnie?- zapytałam również z uśmiechem.
- Tak. Słuchaj, Ana, jak tak dalej pójdzie to żadna reklama nam nie będzie potrzebna- odparła, a uśmiech cały czas utrzymywał się na jej twarzy.
- Oświeć mnie, bo nie mam zielonego pojęcia o czym ty do mnie mówisz- upomniałam ją.
- A bo ja ci nie powiedziałam? Jaka ja nie mądra- oznajmiła kobieta- otóż dzisiaj rano zadzwonili z jednego z brukowców i chcą, żebyś zrobiła sesję ich najnowszej kolekcji jesiennej do dodatku o modzie. Potem masz umówioną kolejną sesje z modelkami najnowszej kolekcji jakiegoś tam projektanta mody, a na uwieńczenie dnia, masz sesję natury martwej- wyjaśniła 30-latka.
- Martwej natury? To dla amatorów, ale i tak brzmi interesująco. Opowiedz coś więcej- poganiałam ją.
- Tak, dobrze słyszysz. Otóż będziesz musiała zrobić zdjęcia instrumentom do reklamy jakiegoś tam sklepu muzycznego- odparła Natasha.
- Dobrze, to powiedz kto jest na jaką godzinę?- zapytałam.
- No to te modelki od wkładki mają tu być na 10, następne na 16, a facet z instrumentami pojawi się tutaj po godzinie 18 i oczywiście w międzyczasie masz czas na zrobienie od ręki wszystkich małych zdjęć do dokumentów- oznajmiła.
- Okej, nie ma problemu. Na początku zawsze jest trudno. Taka kolej rzeczy- odpowiedziałam- ciekawi mnie jak nazywa się ten facet od tej sesji instrumentów?- dodałam z uśmiechem.
- Ten gość to Zayn Malik. Sam właściciel. Nalegał na tą sesję i koniecznie w tym zakładzie, więc dlatego jest tak późno. Swoją drogą to gościu musi mieć nieźle pokopane w głowie, żeby robić sesje instrumentom- oznajmiła moja bratowa, a ja zamarłam. To tego imienia mi brakowało w głowie z tamtego wieczoru. To imię to Zayn.
- Nie, to przystojny i całkiem fajny facet, i mogę cię zapewnić, że ma bardzo dobrze w głowie poukładane- odparłam bratowej z uśmiechem patrząc się cały czas przed siebie.
I jest kolejny :)
Kolejna prośba-komentujcie, tylko o tyle was proszę ;)
Do zobaczenia ;)
niedziela, 30 listopada 2014
Rozdział 1
Jak każdego dnia wracałam do mojego mieszkania. Zaparkowałam swoim Renaultem Twingo na parkingu przed blokiem, a następnie udałam się do klatki, wjechałam windą na czwarte piętro i weszłam do swojego mieszkania pod numerem 11. Zamknęłam drzwi na klucz, odłożyłam wszystkie rzeczy do swojego małego gabinetu i poszłam do łazienki, aby odświeżyć swoje ręce i twarz. Następnie udałam się do kuchni i odgrzałam sobie obiad, który został mi jeszcze z wczoraj, a w międzyczasie podeszłam do telefonu domowego i odsłuchałam wiadomości na automatycznej sekretarce, a było nagrane 3 wiadomości. Pierwsza wiadomość była od jakiejś firmy reklamowej, druga od mojej mamy, a trzecia była od mojej przyjaciółki.
Po wysłuchaniu wszystkich wiadomości najpierw wykręciłam numer do Evelin, mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy ta odebrała usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
- Słucham
- No hej, Eve. Dzwoniłaś do mnie i chciałam się dowiedzieć co chciałaś- oznajmiłam z uśmiechem.
- Ana, hej, hej. Tak zgadza się. Dzwoniłam, żeby wyciągnąć cię na jakąś imprezę w ten piątkowy wieczór. Co ty na to?- odparła blondynka.
- Powiem ci tak. Jestem jak najbardziej za. Muszę jakoś uczcić odejście z naszej jakże cudownej pracy- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No i bardzo dobrze, to przynajmniej masz powód do świętowania, bo nie będziesz musiała użerać się z Dawsonem i będziesz na swoim robić to co kochasz- oznajmiła Evelin.
- Masz racje. To gdzie idziemy?- zapytałam.
- Myślałam o Rock'a, bo jest blisko i jest fajnie- oznajmiła dziewczyna.
- Jak dla mnie nie ma problemu. To o której do mnie wbijasz?- zapytałam z uśmiechem.
- Bądź gotowa na 20 i pójdziemy podbijać miasto- odparła z uśmiechem dziewczyna.
- Okej, to ja lecę się szykować i do zobaczenia wieczora- pożegnałam się.
- Dobra, to do zobaczenia- odpowiedziała i zakończyłyśmy połączenie.
Kiedy odłożyłam słuchawkę na miejsce wróciłam do kuchni i zjadłam odgrzane jedzenie. Po zjedzeniu posiłku rozpakowałam wszystkie moje rzeczy z kartonów i poukładałam je u siebie w gabinecie, a następnie udałam się do szafy w sypialni i zaczęłam szukać wdzianka na dzisiejszy wieczór. Po długich poszukiwaniach znalazłam bladoróżową sukienkę na ramiączkach kończącą się w okolicach kolana. Następnie wzięłam ją do ręki, powiesiłam ją na uchwycie szuflady w komodzie i poszłam do łazienki, aby zażyć prysznic przed dzisiejszą zabawą.
Czas minął nie ubłagalnie szybko i zanim się zorientowałam Evelin już była u mnie w mieszkaniu, a ja kończyłam robić sobie makijaż przy lustrze na przedpokoju przy łazience. Kilka minut po 20 byłam gotowa i razem z blondynką wyszłyśmy z mojego mieszkania i udałyśmy do windy. Zjechałyśmy na dół, wyszłyśmy z budynku i udałyśmy się na pobliski postój taksówek. Kiedy znalazłyśmy wolny pojazd wsiadłyśmy do środka i kierowca zawiózł nas pod wskazany przez nas adres.
Do klubu dotarłyśmy po pół godzinie. Weszłyśmy do środka, podeszłyśmy do baru, zamówiłyśmy drinki, a następnie znalazłyśmy wolny stolik i zasiadłyśmy przy nim. Kiedy odłożyłyśmy swoje drinki na stolik poszłyśmy na parkiet, aby wyszaleć się po raz pierwszy od dłuższego czasu. Na parkiecie spędziłam około 2 godziny z małymi przerwami na picie, więc po tak długim czasie postanowiłam sobie zrobić przerwę. Usiadłam na chwilę do stolika, ale po krótkim czasie odłożyłam drinka z powrotem na stolik, a następnie wyszłam na tyły budynku,aby zapalić papierosa. Tuż przed wyjściem założyłam na siebie kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Po kilkunastu minutach, kiedy skończyłam palić papierosa, położyłam końcówkę na ziemi i zgasiłam butem usiadł koło mnie jakiś facet.
- Masz może ognia?- zapytał mnie.
- Tak, proszę- oznajmiłam i wyciągnęłam zapalniczkę z torebki, a następnie mu ją wręczyła.
- Dzięki- odparł krótki i oddał mi mały przedmiot- ładna sukienka- dodał z uśmiechem.
- Dziękuję. Twój strój też jest niczego sobie- odpowiedziałam, a jednocześnie czułam, że moje policzki robią się czerwoną.
- No wiesz 2 tysie w piach nie poszły- oznajmił mężczyzna z uśmiechem- widziałem w klubie, że przyszłaś z koleżanką, dobrze myślę?-dodał.
- Tak. Evelin tak naprawdę to ona mnie wyciągnęła- oznajmiłam.
- Evelin, to już znam imię twojej koleżanki, a jak brzmi twoje imię?- odpowiedział i wyciągnął dłoń w mojej kierunku.
- Jestem Anastasia. Dla znajomych i przyjaciół Ana- oznajmiła i również podałam mu dłoń.
- A ja jestem Malik. Zayn Malik- przedstawił się i oboje wróciliśmy do środka, gdzie wspaniale spędziliśmy czas w swoim towarzystwie, a co najważniejsze dobrze bawiliśmy się.
Witam!
I jak się podoba nowy rozdział? Wiem, zupełnie inny, ale oto chodzi.
Mam jedną jedyną prośbę do was- jeżeli to czytacie to zastawie ślad, że tu komentarz- was to nic nie kosztuje, a dla mnie jest motywacją do dalszego pisania i dzięki temu wiem, że ktoś tym sie naprawdę interesuje.
Mam nadzieje, że mogę na was liczyć.
Do następnego ;)
Po wysłuchaniu wszystkich wiadomości najpierw wykręciłam numer do Evelin, mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy ta odebrała usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
- Słucham
- No hej, Eve. Dzwoniłaś do mnie i chciałam się dowiedzieć co chciałaś- oznajmiłam z uśmiechem.
- Ana, hej, hej. Tak zgadza się. Dzwoniłam, żeby wyciągnąć cię na jakąś imprezę w ten piątkowy wieczór. Co ty na to?- odparła blondynka.
- Powiem ci tak. Jestem jak najbardziej za. Muszę jakoś uczcić odejście z naszej jakże cudownej pracy- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No i bardzo dobrze, to przynajmniej masz powód do świętowania, bo nie będziesz musiała użerać się z Dawsonem i będziesz na swoim robić to co kochasz- oznajmiła Evelin.
- Masz racje. To gdzie idziemy?- zapytałam.
- Myślałam o Rock'a, bo jest blisko i jest fajnie- oznajmiła dziewczyna.
- Jak dla mnie nie ma problemu. To o której do mnie wbijasz?- zapytałam z uśmiechem.
- Bądź gotowa na 20 i pójdziemy podbijać miasto- odparła z uśmiechem dziewczyna.
- Okej, to ja lecę się szykować i do zobaczenia wieczora- pożegnałam się.
- Dobra, to do zobaczenia- odpowiedziała i zakończyłyśmy połączenie.
Kiedy odłożyłam słuchawkę na miejsce wróciłam do kuchni i zjadłam odgrzane jedzenie. Po zjedzeniu posiłku rozpakowałam wszystkie moje rzeczy z kartonów i poukładałam je u siebie w gabinecie, a następnie udałam się do szafy w sypialni i zaczęłam szukać wdzianka na dzisiejszy wieczór. Po długich poszukiwaniach znalazłam bladoróżową sukienkę na ramiączkach kończącą się w okolicach kolana. Następnie wzięłam ją do ręki, powiesiłam ją na uchwycie szuflady w komodzie i poszłam do łazienki, aby zażyć prysznic przed dzisiejszą zabawą.
Czas minął nie ubłagalnie szybko i zanim się zorientowałam Evelin już była u mnie w mieszkaniu, a ja kończyłam robić sobie makijaż przy lustrze na przedpokoju przy łazience. Kilka minut po 20 byłam gotowa i razem z blondynką wyszłyśmy z mojego mieszkania i udałyśmy do windy. Zjechałyśmy na dół, wyszłyśmy z budynku i udałyśmy się na pobliski postój taksówek. Kiedy znalazłyśmy wolny pojazd wsiadłyśmy do środka i kierowca zawiózł nas pod wskazany przez nas adres.
Do klubu dotarłyśmy po pół godzinie. Weszłyśmy do środka, podeszłyśmy do baru, zamówiłyśmy drinki, a następnie znalazłyśmy wolny stolik i zasiadłyśmy przy nim. Kiedy odłożyłyśmy swoje drinki na stolik poszłyśmy na parkiet, aby wyszaleć się po raz pierwszy od dłuższego czasu. Na parkiecie spędziłam około 2 godziny z małymi przerwami na picie, więc po tak długim czasie postanowiłam sobie zrobić przerwę. Usiadłam na chwilę do stolika, ale po krótkim czasie odłożyłam drinka z powrotem na stolik, a następnie wyszłam na tyły budynku,aby zapalić papierosa. Tuż przed wyjściem założyłam na siebie kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Po kilkunastu minutach, kiedy skończyłam palić papierosa, położyłam końcówkę na ziemi i zgasiłam butem usiadł koło mnie jakiś facet.
- Masz może ognia?- zapytał mnie.
- Tak, proszę- oznajmiłam i wyciągnęłam zapalniczkę z torebki, a następnie mu ją wręczyła.
- Dzięki- odparł krótki i oddał mi mały przedmiot- ładna sukienka- dodał z uśmiechem.
- Dziękuję. Twój strój też jest niczego sobie- odpowiedziałam, a jednocześnie czułam, że moje policzki robią się czerwoną.
- No wiesz 2 tysie w piach nie poszły- oznajmił mężczyzna z uśmiechem- widziałem w klubie, że przyszłaś z koleżanką, dobrze myślę?-dodał.
- Tak. Evelin tak naprawdę to ona mnie wyciągnęła- oznajmiłam.
- Evelin, to już znam imię twojej koleżanki, a jak brzmi twoje imię?- odpowiedział i wyciągnął dłoń w mojej kierunku.
- Jestem Anastasia. Dla znajomych i przyjaciół Ana- oznajmiła i również podałam mu dłoń.
- A ja jestem Malik. Zayn Malik- przedstawił się i oboje wróciliśmy do środka, gdzie wspaniale spędziliśmy czas w swoim towarzystwie, a co najważniejsze dobrze bawiliśmy się.
Witam!
I jak się podoba nowy rozdział? Wiem, zupełnie inny, ale oto chodzi.
Mam jedną jedyną prośbę do was- jeżeli to czytacie to zastawie ślad, że tu komentarz- was to nic nie kosztuje, a dla mnie jest motywacją do dalszego pisania i dzięki temu wiem, że ktoś tym sie naprawdę interesuje.
Mam nadzieje, że mogę na was liczyć.
Do następnego ;)
niedziela, 23 listopada 2014
Prolog
Ten tydzień nie może należeć do udanych. Tego byłam pewna. Od początku czułam, że coś wisi w powietrzu i coś szczególnie złego się zdarzy. Lecz dotarło to do mnie dopiero, gdy siedziałam cała posiniaczona i z opatrunkami, na korytarzu wydziału śledczego jednego z londyńskich posterunków policji i czekałam na swoją kolej, aby wejść do pokoju zeznań i powiedzieć wszystko co wiem na temat prowadzonej sprawy.
Po kilku minutach czekania, kiedy nerwy zeżarły mnie całkowicie, odwróciłam głowę w kierunku drzwi prowadzących na wydział i zobaczyłam mojego męża, który w chwili obecnej rozmawiał z kimś przez telefon. Na jego widok mało widoczny uśmiech wdarł się wtedy na moją twarz. Po chwili wstałam, a kiedy on skończył rozmawiać przez telefon szybko podszedł do mnie i przytulił mnie z całej siły, a mi z oczu wylały się strumienie łez, gdyż w końcu po tak długim czasie poczułam się bezpiecznie w ramionach ukochanego.
- Ana, ci, już jestem. Już ci nic nie grozi. Moi prawnicy już się tym zajmą. Obiecuje- odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy cały czas trzymając mnie w swoich ramionach.
- Wiem, kochanie i dziękuje. A co z dziećmi?- zapytałam podnosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz.
- Wszystko w porządku, ale najważniejsze, że z tobą jest wszystko dobrze, kochanie. Nie wiem co zrobiłbym bez ciebie. Kocham cię- oznajmił brunet z łzami w oczach.
- Ja ciebie też, kochanie i też nie mogłabym żyć bez ciebie- oznajmiłam również z łzami w oczach cały czas przytulając się do jego torsu.
Po krótkim czasie drzwi do pokoju przesłuchań się otwarły i naszym oczom ukazał się mężczyzna, którego po procesie nie zamierzam więcej oglądać na oczy po tym co mi zrobił. Kiedy policjanci wyprowadzili mężczyznę z pomieszczenia wyszedł inny mężczyzna stając przede mną i zapytał
- Pani Anastasia Wasilewska?
- Tak, to ja- odparła krótko, bo po zobaczeniu mężczyzny na nowo niedawno przeżyty koszmar wrócił we wspomnieniach.
- Ja jestem komisarz Joe Dawson i przeprowadzę pani zeznania. Jest pani gotowa?- oznajmił mężczyzna.
- Tak- ponownie odparłam lakonicznie.
- To proszę przodem- odpowiedział, po czym wskazał ręką do środka pomieszczenia, a kiedy zobaczył, że idę za rękę z mężem dodał- pan zaczeka na zewnątrz. Gwarantuje, że pańskiej żonie się nic nie stanie.
- Kochanie, pan komisarz ma racje. Zostań tutaj- odparłam.
- Dobrze, jak sobie życzysz. Będę czekać tutaj- odpowiedział brunet, a ja puściłam jego dłoń i wraz z panem udałam się do środka, a kiedy drzwi się zamknęły moje przesłuchanie się rozpoczęło, ale wiedziałam, że muszę być silna. Bo za drzwiami czeka mój mężczyzna. Bo mam dla kogo.
Po kilku minutach czekania, kiedy nerwy zeżarły mnie całkowicie, odwróciłam głowę w kierunku drzwi prowadzących na wydział i zobaczyłam mojego męża, który w chwili obecnej rozmawiał z kimś przez telefon. Na jego widok mało widoczny uśmiech wdarł się wtedy na moją twarz. Po chwili wstałam, a kiedy on skończył rozmawiać przez telefon szybko podszedł do mnie i przytulił mnie z całej siły, a mi z oczu wylały się strumienie łez, gdyż w końcu po tak długim czasie poczułam się bezpiecznie w ramionach ukochanego.
- Ana, ci, już jestem. Już ci nic nie grozi. Moi prawnicy już się tym zajmą. Obiecuje- odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy cały czas trzymając mnie w swoich ramionach.
- Wiem, kochanie i dziękuje. A co z dziećmi?- zapytałam podnosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz.
- Wszystko w porządku, ale najważniejsze, że z tobą jest wszystko dobrze, kochanie. Nie wiem co zrobiłbym bez ciebie. Kocham cię- oznajmił brunet z łzami w oczach.
- Ja ciebie też, kochanie i też nie mogłabym żyć bez ciebie- oznajmiłam również z łzami w oczach cały czas przytulając się do jego torsu.
Po krótkim czasie drzwi do pokoju przesłuchań się otwarły i naszym oczom ukazał się mężczyzna, którego po procesie nie zamierzam więcej oglądać na oczy po tym co mi zrobił. Kiedy policjanci wyprowadzili mężczyznę z pomieszczenia wyszedł inny mężczyzna stając przede mną i zapytał
- Pani Anastasia Wasilewska?
- Tak, to ja- odparła krótko, bo po zobaczeniu mężczyzny na nowo niedawno przeżyty koszmar wrócił we wspomnieniach.
- Ja jestem komisarz Joe Dawson i przeprowadzę pani zeznania. Jest pani gotowa?- oznajmił mężczyzna.
- Tak- ponownie odparłam lakonicznie.
- To proszę przodem- odpowiedział, po czym wskazał ręką do środka pomieszczenia, a kiedy zobaczył, że idę za rękę z mężem dodał- pan zaczeka na zewnątrz. Gwarantuje, że pańskiej żonie się nic nie stanie.
- Kochanie, pan komisarz ma racje. Zostań tutaj- odparłam.
- Dobrze, jak sobie życzysz. Będę czekać tutaj- odpowiedział brunet, a ja puściłam jego dłoń i wraz z panem udałam się do środka, a kiedy drzwi się zamknęły moje przesłuchanie się rozpoczęło, ale wiedziałam, że muszę być silna. Bo za drzwiami czeka mój mężczyzna. Bo mam dla kogo.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)